Czy czytanie z kartki jest słabe?

Oglądam newsy i aż mi się przykro robi…
Czy czytanie treści wystąpienia z kartki jest czymś złym? Czy trzymanie kartki w dłoni na scenie deprecjonuje efekt, który chcemy osiągnąć?

To ciekawe, że większość z nas uważa posiłkowanie się kartką za element osłabiający wizerunek, gdy tymczasem kartka jest dowodem na to, że:

🔎 spędziłeś czas na przygotowaniu do wystąpienia,
🔎 nie chcesz niczego ważnego pominąć,
🔎 traktujesz swoje wystąpienie poważnie i odpowiedzialnie.

Czy którykolwiek z wymienionych punktów jest powodem do wstydu?

Według mnie – nie.

Lubię posiłkowanie się trzymaną kartką – jest wsparciem, robiąc czasem za rzucone koło ratunkowe. Dla wielu jest opcją zajęcia czymś rąk.

Natomiast gdy w czasie świątecznym niejednokrotnie widziałam w newsach obecnego Papieża, który korzysta z kartek, odczytując przygotowaną treść, to aż mi przykro, bo swoim wypowiedziom odbiera połowę mocy.

Jak Papież korzysta z kartek? Niewłaściwie.
Czyta z nich kilkustronicowy przekaz nie spojrzawszy ani razu na wiernych. Czyta monotonnie, nie dbając o różnicowanie ekspresji wypowiedzi.

Efekt?

Słyszymy coś, co jest „gdzieś obok”, co brzmi, jak mało żywe i mało zaangażowane.

Przecież mowa to komunikacja, relacja, budowanie więzi, a nie bezosobowy, suchy przekaz. I nawet gdy ten przekaz jest o wartościach, o postawach, o emocjach, to gdy pozbawiony „ludzkiego charakteru” – traci na sile rażenia.

W książce, którą powoli kończę, dzielę się wskazówkami, jak mówić, by innym chciało się słuchać. Grafikę zaproponuje w niej świetna graficzka . Książka będzie gotowa w 1.kwartale br.

 

 

Trzymajcie proszę kciuki za cały ten proces, który jest dla mnie nowym i nie należy w mojej ocenie do najprostszych. 

A tymczasem podziel się w komentarzu: co dla Ciebie oznacza trzymanie w dłoni kartki w czasie wystąpienia? Dajesz sobie do tego prawo czy wolisz tego nie robić?

Przewijanie do góry